Kim jestem?
Człowiekiem? Próbuję.
Kawałkiem nienawiści? Jak wielu.
Fragmentem całości? Może… tylko jakiej?
Wiatrem w polu? Jeśli dasz mi aparat.
Wszą społeczną? Oby nie…
Mchem w lesie? Tak.
Depczesz po mnie
szukając grzybów
(i nie zdajesz sobie z tego sprawy).
Pytaniem? Jak wielu.
Odpowiedzią? Na pewno nie.
Niczym? Dla Ciebie pewnie tak.
Całym światem? Tylko dla mnie.
(Rozumiesz?
To czytaj dalej)
Nie widzisz mnie?
Spróbuj.
Brunetka jak kundel.
Czworo oczu -
jedna para ciemna,
druga przeźroczysta.
Skóra jak kamień –
zbyt wiele razy oberwała.
Słyszysz mnie?
Spróbuj.
Rammstein, Tool,
System, Metallica,
Apocaliptyca.
Potężny bek po obiedzie.
Echo krzyku samotności w lesie.
Serce ledwo pompujące gorącą krew.
Za gorącą.
Uderzenia deszczu o rynnę.
Powiesz…
Kolejne pieprzone EMO.
I pomylisz się...
Powiesz…
Cholerny grafoman.
Może…
Jakoś uczucia wylewać trzeba.
A Internet i tak już jest zaśmiecony.
Śmieć w te czy w tamtą.
Co za różnica?
Lepsze to, niż ostry nóż.
Albo garść tabletek.