Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Bajka (nie) na dobranoc.
Jest noc. Atramentowe niebo zasypały Plejady. Po bosych, zmarzniętych stopach spływają zimne krople. Roznosi się krzyk nocy puszczyka. Księżyc, główna lampa ciemności, pływa w ciemnej kałuży. Stało się.
To już.
W tę niezwykłą noc cichnie nagle puszczyk, cichnie szczekający samotnie pies. Krzyczy matka, milczy ojciec - Bezimienny. W tę niezwykłą noc rodzi się ona - mała, brzydka, bezbronna.
Rodzi się pośród ciemności, bólu, płaczu. W jej ciemnych oczach odbijają się języki ognia pełznące po głowniach w ognisku.
- Kochaj ją.
- Co ty mówisz?
Rano ojciec odrywa ją od zimnego ciała matki. Owija w kocyk i wkłada ją do koszyka. A jej matkę do ziemi.
Dziewczynkę zostawia tam, gdzie przyszła na świat. To przez nią najdroższa kobieta w jego życiu nie żyje. Odchodzi w dal.
Piękno słonecznego dnia rozprasza jej krzyk. Jest sama, głodna, zmarznięta, słaba.
Wieczorem Bezimienny siedzi przy ognisku. Nie ma kobiety, którą kochał. Nie ma dziecka – istoty, w której żyje jego ukochana. Echo krzyku dziewczynki dopiero teraz, po wielu godzinach, zaczyna przedzierać się przez nienawiść i rozpacz w jego umyśle. Wstaje, gasi ognisko i pomimo ciemności rusza przez las.
Ona krzyczy. Znów jest noc, puszczyk i pies słyszą płacz dziecka. Nikt inny nie słyszy, nie chce słyszeć?
Usteczka drżą z zimna, krzyk słabnie, słone krople palą sine policzki. Czy zdąży? Czy znajdzie ją ktoś? Czy ktoś zdecyduje się usłyszeć krzyk małego dziecka? Czy będzie jej dane zakończyć życie „i żyli długo i szczęśliwie”?
Usłyszał! Nie… tylko nie on. Krzyk, krew, skowyt, rozerwane ciało niemowlaka.
Nadchodzi świt. Ptasi śpiew płynie pomiędzy drzewami. Nad stawem unosi się mgła i topi w sobie wschodzące, różowe słońce. Rosa pokrywa spróchniałe pnie, trawę, rozwłóczone ciało. Płynie strużką po trawie krew. Wypływa z rozszarpanego ciała dziecka. Wypływa z rozerwanego pyska bezdomnego psa – on jeden chciał pomóc dziecku, obronić je przed wilkiem. Nie udało się. Nie będzie historii takiej jak ta o Romulusie i Remusie. Nie będzie też takiej jak ta o Tarzanie.
Zwycięży silniejszy, w prawdziwym życiu nie ma miejsca dla słabych i bezbronnych. Wygłodniałe wilki krążą… czekają i atakują kiedy wyczują Bezbronne.
W prawdziwym życiu…
A ojciec? Stoi teraz sam. Po policzku spływa łza… jedna, jedyna, ostatnia. Umarł, chociaż o tym nie wie.
|| Zoz ||
Uprzejmnie informuję, że do wygłoszenia opinii na w/w temat zostałem zmuszony podstępnie, niekulturalnie i w ogóle.
Nie będę rozpisywał się o życiu, bo dobrze wiemy gdzie skończymy, dobrze wiemy o tym że tu nie ma żadnych zasad i żadnej sprawiedliwości, bo to, co zostało ustalone odgórnie jako namiastki tego czy tego to po prostu komedia - chociaż kiepska i z trzeciorzędnymi aktorami...
Prośba ode mnie - napisz coś... jeszcze.
Szczerze.
I może inaczej?
|| brak www || data: 20:50:24 19/05/2008
brak hosta || IP: 80.48.166.113